Czy wolny rynek wymusi obowiązek doskonalenia zawodowego?

Z doświadczenia wiadomo, że z pozoru drobne i wcześniej zlekceważone zaniedbania są niejednokrotnie przyczyną poważnych problemów i wielorakich komplikacji. Dla nas lekarzy symptomem realnego zagrożenia i niespodziewanych „turbulencji” w karierach zawodowych może być fakt, że w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się zainteresowanie realizacją obowiązku doskonalenia zawodowego przez lekarzy i lekarzy dentystów. Najlepszym źródłem informacji o możliwym zagrożeniu jest współcześnie Internet. Nawet pobieżna analiza zdarzeń ostatnich miesięcy dowodzi, że nikt o zdrowych zmysłach nie lekceważy już tego medium (począwszy od polityków a kończąc na drobnych ciułaczach i gospodyniach domowych).

 

Dla naszego tematu egzemplifikację potencjalnego problemu stanowić mogą wpisy internautów, opublikowane w jednym z portali społecznościowych w Kozienicach. Po artykule w lokalnym czasopiśmie na temat postępowania konkursowego na stanowisko zastępcy dyrektora ds. lecznictwa miejscowego szpitala pojawił się wpis postulujący, aby kandydaci przedstawili komisji konkursowej zaświadczenie z Izby Lekarskiej, że wypełnili obowiązek doskonalenia zawodowego. Internauta pisze „…idę o zakład, że takiego zaświadczenia nie dostarczą, bo mają w nosie taki obowiązek. W ten sposób manifestują swoją niechęć do przepisów, kodeksu etyki i wreszcie bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów – nas Wszystkich”. Ten głos został podchwycony i nieoczekiwanie zaczął żyć swoim życiem. Wpis następnej osoby jest porażający swoją prostotą. Internauta o inicjałach Bp napisał „…Ciekawe czy lekarz bez punktów edukacyjnych jest tak naprawdę ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli ubezpieczyciel mimo takiego rażącego zaniedbania wypłaci odszkodowanie z takiej polisy lekarza to dlaczego jak ja nie mam przedłużonej rejestracji samochodu moje OC nie działa i straty muszę pokryć z własnej kieszeni. Może szanowny Redaktor tym się zajmie”. Nie wiem, czy redakcja czasopisma będzie ten wątek drążyła, ale wiadomo, że wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe działające w Polsce są podmiotami komercyjnymi i potrafią liczyć pieniądze. Nawet ostatnio modny jest dowcip, że każde towarzystwo ubezpieczeniowe posiada tylko dwa departamenty – jeden zajmuje się poborem składek, drugi odmową odszkodowań. A zatem chyba warto wczytać się w treść naszych polis OC i zawczasu wykryć ich iluzoryczność. Nie przypuszczam bowiem, że menedżerowie firm ubezpieczeniowych – szczególnie wobec swoich zagranicznych akcjonariuszy – dopuszczą do wypłat odszkodowań z polis obarczonych jakąkolwiek wątpliwością.

Sygnalizowana tutaj sprawa ma oczywiście znacznie szerszy kontekst. Warto przypomnieć, że w ostatnich miesiącach głośno było o działalności Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na kanwie toczonych sporów polityków i ekonomistów pojawiły się w Internecie wpisy m.in. z żądaniem kontroli, czy ZUS jako instytucja zaufania publicznego interesuje się sprawą wypełnienia przez lekarzy orzeczników obowiązku doskonalenia zawodowego. Stawiano problem następująco: jaka jest etyczna wartość orzeczeń, gdy orzekający świadomie łamie kodeks etyki lekarskiej i obowiązujące przepisy?

Podsumowując, warto mieć również świadomość, że zgodnie z wykładnią Ministra Zdrowia „…członkowie samorządu lekarzy podlegają odpowiedzialności zawodowej za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki i deontologii zawodowej oraz za naruszanie przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza. Nie budzi wątpliwości, iż niewypełnienie obowiązku zawodowego jest naruszeniem przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza” (pismo Ministra Zdrowia z dnia 4 sierpnia 2008 roku Nr MZ-NSK-841-11622-7/MŚ/08).